Kolizja z dzikim zwierzęciem - jakie ubezpieczenie może nam pomóc?

AI

Wszyscy bardziej doświadczeni kierowcy wiedzą, że kolizja z dzikim zwierzęciem może zdarzyć się nie tylko na odludnych terenach. Tym bardziej, że niektóre większe zwierzęta (np. dziki) dobrze czują się na obszarach zurbanizowanych. Poza tym przez ostatnie 15 lat - 20 lat wzrosła intensywność ruchu drogowego, a także liczba zwierzyny. Warto w ramach przykładu przytoczyć szacunkowe dane GUS na temat liczby saren (pozyskiwane m.in. od Lasów Państwowych). Te szacunki mówią, że w 2004 r. na terytorium kraju mieliśmy około 670 000 saren. Obecny wynik prawdopodobnie zbliża się już do 900 000 takich zwierząt. Kolizja z dzikim zwierzęciem takim jak sarna albo nawet mniejszym może spowodować spore szkody materialne i zagrożenie dla życia lub zdrowia. Wyjaśniamy, czy po zderzeniu ze zwierzęciem można wnioskować do ubezpieczyciela o odszkodowanie za kolizję.

Zderzenie z sarną lub inny wypadek z dzikim zwierzęciem - jak częsty?

Wydaje się, że w pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na interesujące dane Policji. Potwierdzają one, iż wypadek z dzikim zwierzęciem nie stanowi obecnie rzadkości w Polsce. Policyjny raport dotyczący 2025 roku (Wypadki drogowe w Polsce w 2025 roku) wskazuje, że przez 12 miesięcy na terenie kraju miało miejsce 197 wypadków spowodowanych najechaniem na zwierzę (niekoniecznie dzikie). W wyniku tych zdarzeń drogowych, śmierć poniosło dziewięć osób.

Należy jednak pamiętać, że zaprezentowane informacje dotyczą jedynie wypadków drogowych rozumianych zgodnie z policyjną definicją. Nieuwzględnione zostały więc zdarzenia drogowe skutkujące jedynie szkodami materialnymi. Zatem ile razy wypadek z dzikim zwierzęciem (np. zderzenie z sarną) spowodował wyłącznie uszkodzenia samochodu? Niestety, trudno jest udzielić precyzyjnej odpowiedzi na tak zadane pytanie. Można jednak przypuszczać, że kolizja z dzikim zwierzęciem bez szkód osobowych jest znacznie częstszym przypadkiem niż wypadek z dzikim zwierzęciem kończący się obrażeniami u kierowcy i/lub pasażerów.

Odszkodowanie za kolizję - niekoniecznie od naszego towarzystwa

Powyższe statystyki pozwalają zrozumieć, dlaczego kolizja z dzikim zwierzęciem jest tematem stosunkowo często poruszanym w kontekście ubezpieczeń. Chodzi nie tylko np. o kolizję z sarną, bo w praktyce może mieć też miejsce chociażby kolizja z zającem, kolizja z dzikiem, kolizja z jeleniem, a nawet kolizja z łosiem. W 2026 r. na terenie południowego Podkarpacia zdarzały się wtargnięcia niedźwiedzi na drogę - na szczęście bez kolizji.

Kierowcy szukający odpowiedzi na pytanie, czy możliwa jest rekompensata za kolizję z dzikim zwierzęciem, dość często mogą dowiedzieć się o dwóch wariantach. Pierwsza opcja zakłada skorzystanie z polisy autocasco - o ile oczywiście poszkodowany kierowca posiada takie ubezpieczenie obejmujące swoim zakresem również kolizję (a nie wyłącznie utratę pojazdu na skutek kradzieży lub jego całkowitego zniszczenia). Posiadacze pojazdów bez AC czasem mają jednak polisę NNW, która też zapewnia pomoc po kolizji ze zwierzęciem - jeśli tylko doszło do szkód osobowych (obrażeń ciała kierowcy i/lub pasażerów).

Drugi wariant pozwalający otrzymać odszkodowanie za kolizję ze zwierzęciem jest niestety bardziej problematyczny. Chodzi o to, że rekompensaty szkód można domagać się od zarządcy drogi lub jego ubezpieczyciela. Pamiętajmy, że zarządca drogi (wójt, burmistrz, prezydent miasta, zarząd powiatu, zarząd województwa, Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad) na ogół dysponuje polisą chroniącą jego odpowiedzialność cywilną. Nie zmienia to faktu, że osoba wnosząca pozew musi wykazać nieprawidłowe działanie zarządcy drogi. Ta sama zasada dotyczy sytuacji, w której odpowiedzialność za wypadek z dzikim zwierzęciem ponosi ktoś inny (np. organizator polowania).

Szkoda z AC zostanie zlikwidowana, a sądowy spór bywa długi …

Stosunkowo duża coroczna liczba kolizji ze zwierzęciem na rodzimych drogach sprawia, że nietrudne jest znalezienie przykładów spraw sądowych. Mowa o sporach, w których kierowca samochodu pozywa najczęściej zarządcę drogi. Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą, w takich przypadkach sąd bada, czy zaszły okoliczności obciążające zarządcę drogi. Chodzi między innymi o brak wykoszenia poboczy lub nieustawienie znaku ostrzegawczego A-18b (zwierzęta dzikie) pomimo wcześniejszych kolizji ze zwierzętami. Pamiętajmy w tym kontekście, że to kierowca chcący uzyskać odszkodowanie za kolizję, musi przedstawić odpowiednio mocne dowody.

Jeśli kierowca wnosi pozew o odszkodowanie za kolizję (wypadek z dzikim zwierzęciem), to niestety nie można przesądzać, jaki będzie wynik powództwa (z uwzględnieniem często występującej drugiej instancji sądowej). Poza tym problematyczny bywa czas trwania postępowania, a raczej jego częsta przewlekłość. Za przykład niech posłuży nam Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni z dnia 30 stycznia 2026 r. (sygnatura akt: I C 437/23). W tej sprawie orzeczenie sądu okazało się korzystne dla poszkodowanego, ale tylko częściowo.

Sąd z Gdyni uznał odpowiedzialność zarządcy drogi za szkodę powstałą w wyniku kolizji z dzikiem, lecz oddalił roszczenie dotyczące utraconych dochodów z działalności taksówkarskiej. Zwróćmy uwagę, że wyrok w pierwszej instancji zapadł na początku 2026 roku, choć pozew wniesiono w 2023 r. Niestety, kierowcy muszą mieć świadomość, że szybką pomoc po kolizji z dzikim zwierzęciem zapewni tylko autocasco. Co ważne, ubezpieczyciel po wypłacie odszkodowania z AC nabywa prawo do dochodzenia ewentualnych roszczeń od zarządcy drogi.

Kolizja z dzikim zwierzęciem - które autocasco zadziała w takiej sytuacji? Dobry agent ubezpieczeniowy przedstawi ofertę niedrogich i sprawdzonych polis AC

Autor: Andrzej Prajsnar
O ubezpieczeniach pisze od 2014 r. Zajmuje się również tematyką nieruchomości i finansów osobistych. Studiował ekonomię oraz finanse i rachunkowość. Jest autorem artykułów, wypowiedzi i analiz ubezpieczeniowych publikowanych przez liczne media internetowe (np. RP.pl, Bankier.pl, Fakt.pl, Infor.pl, Bank.pl) oraz tradycyjne (m.in. Rzeczpospolita).
Skontaktuj się z nami