Popyt na polisy zdrowotne - dlaczego może wzrosnąć w 2026 roku?
Niektóre ubezpieczenia dostępne w naszym kraju cechują się sezonowością. Nie dziwi na przykład wzrost zainteresowania ubezpieczeniami turystycznymi w okresie bezpośrednio poprzedzającym wakacje oraz ferie. Warto wiedzieć, że sezonowość bywa widoczna również w przypadku szeroko pojętych polis zdrowotnych (medycznych). Już od pewnego czasu można zaobserwować, że popyt na polisy zdrowotne rośnie w styczniu każdego kolejnego roku. Wydaje się, że warto wyjaśnić to bardzo ciekawe zjawisko. Prawdopodobnie będzie ono widoczne również w 2026 r. W nowym roku popyt na polisy zdrowotne dodatkowo może zwiększyć deficyt finansowy, z którym boryka się rodzima służba zdrowia.
Dlaczego w styczniu rośnie zainteresowanie polisami zdrowotnymi?
Skoro nie ma wątpliwości co do tego, że w styczniu rośnie zainteresowanie polisami zdrowotnymi, to warto przyjrzeć się możliwym przyczynom takiego zjawiska. Na pewno znaczenie może mieć fakt, że niektórzy pracodawcy właśnie na początku kolejnego roku wykupują nowe ubezpieczenia grupowe dla swoich pracowników, które coraz częściej można postrzegać jako istotny benefit pracowniczy. Zwłaszcza jeśli mówimy o ubezpieczeniach cechujących się rozszerzonym zakresem ochrony życia i zdrowia.
Agenci ubezpieczeniowi czasem informują, że jeśli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne prywatne (indywidualne), to również odczuwalny jest wzrost liczby zapytań właśnie na początku każdego kolejnego roku. Dlaczego w styczniu rośnie zainteresowanie polisami zdrowotnymi również w wariancie indywidualnym? Znaczenie może mieć tradycja noworocznych postanowień, które zakładają większą dbałość o własne zdrowie. Nie można wykluczać także wpływu świąteczno-noworocznych spotkań rodzinnych, w czasie których dowiadujemy się na przykład o chorobach krewnych lub … korzystaniu przez nich z ubezpieczeń medycznych.
Uwaga: popyt na polisy zdrowotne rośnie już od dłuższego czasu
Jeżeli chodzi o zainteresowanie szeroko pojętymi ubezpieczeniami zdrowotnymi, to na pewno warto pamiętać, że oprócz wspomnianej wcześniej sezonowości objawiającej się większym zainteresowaniem na początku roku, widoczne jest inne, bardziej długookresowe zjawisko. Mianowicie, popyt na polisy zdrowotne rośnie również w ujęciu rocznym. Świadczą o tym między innymi statystyki podawane przez Polską Izbę Ubezpieczeń. Najnowszy dostępny komunikat PIU wskazuje, że rok 2024 zakończył się następującymi wynikami:
- 5,39 mln to liczba osób korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce pod koniec 2024 r.
- 2,3 mld zł - taka była składka przypisana brutto ubezpieczeń zdrowotnych według stanu z końca 2024 r.
Skalę zmian lepiej zobaczymy porównując powyższe wyniki z analogicznymi informacjami, które dotyczą poprzednich lat. Warto zatem wspomnieć, że w IV kw. 2023 roku, a więc rok wcześniej analogiczne wyniki dotyczące ubezpieczeń zdrowotnych wyglądały następująco:
- 4,81 mln taka była liczba osób korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce pod koniec 2023 r.
- 1,7 mld zł - to składka przypisana brutto ubezpieczeń zdrowotnych według stanu z końca 2023 r.
Zarówno roczny wzrost liczby ubezpieczonych, jak i składki przypisanej brutto (o odpowiednio 0,58 mln osób i 0,6 mld zł) wydaje się imponujący. Na analogiczne, roczne dane dotyczące 2025 r. musimy jeszcze poczekać, ale wydaje się, że kolejne spore wzrosty na rynku ubezpieczeń zdrowotnych (indywidualnych i grupowych) są bardzo prawdopodobne. Rodacy widzą bowiem, co się dzieje z systemem ochrony zdrowia.
Polisy zdrowotne w styczniu: wzrost sprzedaży teraz będzie większy?
Można przypuszczać, że w czasie wspomnianych już wcześniej spotkań noworocznych i wigilijnych, dyżurnym tematem rozmów oraz narzekań będzie stan rodzimej służby zdrowia. Trudno się dziwić, ponieważ docierają do nas niepokojące informacje. Chodzi między innymi o fakt, że w 2026 r. deficyt Narodowego Funduszu Zdrowia może osiągnąć rekordowy poziom, czyli około 23 mld zł. Pojawiają się oficjalne pomysły zmniejszenia dziury finansowej. Można jednak zastanawiać się, jak duży wpływ takie cięcia finansowe będą miały na standard leczenia. Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście trudna i niewygodna politycznie.
Nie można zatem wykluczyć, że niektóre osoby zaniepokojone kolejnym rozrostem luki finansowej w publicznym systemie ochrony zdrowia, bliżej zainteresują się komercyjnymi rozwiązaniami. Agenci ubezpieczeniowi już teraz zwracają uwagę, że niezadowolenie z publicznego systemu ochrony zdrowia i zaniepokojenie jego przyszłością (widoczne w rozmowach przeprowadzanych z klientami), od lat pozostaje ważnym motywem zakupu prywatnej ochrony. Teraz opisywana sytuacja może być jeszcze bardziej widoczna.